Koncert Muzyki Alternatywnej “Muzyka końca świata II”

Koncert Muzyki Alternatywnej “Muzyka końca świata II”

 

UNDERSTOODIA 2002

XX -LECIE AKADEMICKIEGO CENTRUM KULTURY UG

11 – 16 czerwca 2002 r.

 

Kolejna już odsłona przeglądu muzyki alternatywnej, zaprezentowana w zaczarowanym klimacie wnętrz Kościoła św. Jana w Gdańsku. Tym razem obszarem naszego zainteresowania jest tzw. “nowa elektronika”.

 

DODATKOWE INFORMACJE:

 

Ucho (Rafał Dętkoś, Marek Rybicki)

Skłębiona, ciepła, ale tajemna muzyka technicznych szumów i biochemicznych procesów. Muzyka przestrzeni, płaszczyzny, linii, rozlanego koloru, o zdecydowanej ale delikatnej pulsacji. Muzyka zadumy, potężnie uzależniająca i wymuszająca dalsze słuchanie. Intrygująca, barwna, ulotna.

Henryk Palczewski

 

DataDisk

DataDisk to jednoosobowy projekt muzyczny ukierunkowany na muzykę “new electro”. Projekt powstał na poczatku 2002 roku. DataDisk tworzy jeden z czlonkow zespołu Wieloryb – Robert Suszko. DataDisk posiada w dorobku jeden materiał muzyczny zatytułowany “DataDisk Projekt”, który jest kontynuacją wcześniejszych projektów i fascynacji tego autora. Muzyka inspirowana dokonaniami takich wykonawców jak: Anthony Rother, Little Computer People, Dopplereffect…

 

NOVA HUTA-THE EASTERTAINER

Nova Huta = Nowa Huta

Pod koniec 1992 roku hamburski eksperymentator dźwiękowy Reznicek otrzymał od swego wujka z Polski paczkę, która zawierała małe organy Casio i list. Wg listu Reznicek miał przekazać dalej światu zapisane w organkach 99 kompozycji swego wuja, nawet więcej, dzięki swym możliwościom urzeczywistnić wizje wuja, które krążyły wtedy tylko po jego umyśle. Jako muzyka (instr. dęte) pochodzącego z Czech, los pchnał go aż do Polski, gdzie w końcu jako robotniczy muzyk zarabiał w podkrakowskiej Nowej Hucie. Pracował grając w fabryce wiele lat, gdzie z powodu cięzkich warunków pracy zachorował i po kilku latach zmarł, zanim jeszcze dotarła jego paczka do Reznicka. Ten z kolei jako eksperymentator nie zajmował się muzyką rozrywkową i wzbraniał sie przez długi czas z wypełnieniem prośby swego wuja. Ale nie były to stracone lata dla Reznicka, opublikował w tym czasie kilka płyt solowych (Odd Size, Staubgold) oraz założył Groenland Orchester (Staubgold), aż jego przyjaciółka Mariola Brillowska namówiła go, aby na wspólnym z nią show w Las Vegas wykorzystać kilka kompozycji ze starych organów Casio… Było to w 1997 roku i to był moment, w którym powstał niesamowity projekt Reznicka: NOVA HUTA. Od tej chwili zaczął używać i rozwijać kompozycje swego wuja, jako badacz dźwięku interpretował je, pełne melancholii jak słowiańska dusza… ta muzyka brzmia jak soundtrack do czeskiego filmu, jest pełna humoru, ale nie ironiczna, jest w zasadzie prosta, ale nigdy banalna, jest nowoczesna, ale unika pułapek wspólczesnej muzyki pop…

 

Prasa:

-“…had to see Nova Huta live: strange east. Imagine

the following scene: Down on his knees, crying like an old woman, Nova

Huta implored the audience for their attention but they totally ignored

him. Some were laughing about the little toy robot in the background

others were shouting and raised their fists against him. After two or

three hours without playing one single sound he put off his clothes and

left the stage: Good bye Mr. Eastertainer”. (NME)

-“… all in all far from our high western level. This boy doesn’t even know what a sequenzer

is”. (Wire)

 

GROENLAND ORCHESTER

Electronic-avant-pop z Hamburga wykraczający daleko poza schematy techno, popu czy easy-listening. Jest tu miejsce zarówno dla nieomal cukierkowych melodii, jak i dla ambientowych szumów i dziwacznych odgłosów. Twórcami tej orkiestry są Reznicek i Jyrgen Hall (aka Gunter Adler). Reznicek (programowanie, gitara…) to z jednej strony dowcipny performer, a z drugiej poważny badacz muzyki i znany …ornitolog. Po wielu wydawnictwach, współpracy z Klangkrieg i Felixem Kubinem uzyskał już status postaci kultowej. Jyrgen Hall (programowanie, generowanie transfer, bas) jest ekspertem z psychofizyki i psychoakustyki i wykorzystuje swoje doświadczenia jako badacza dźwięku i muzyka w Groenland Orchester.

 

Bartek Chaciński (Machina 8/01):

“(…) Kolejny duet twórczo przetwarzający brzemienia i motywy melodyczne znane z lat 80. Syntezatorowe melodyjki z sekwencera przeobrażają się tu niepostrzeżenie w ponury kolaż dźwiękowy (…)”

 

Dyskografia:

s/t 12″ (Staubgold 7, 1999)

“Trigger Happiness” CD (Staubgold 10, 1999)

“Nurobic” CD/LP (Staubgold 13, 2001)

 

GUNTER ADLER

Gunter Adler przentuje swoje latające disko, elektronike błędów, trójdźwięki i pełne melodie…

Electro noise disco.

 

Jyrgen Hall (GUNTER ADLER) jest członkiem dośc dziwacznego duetu GROENLAND ORCHESTER, ale solowo idzie jeszcze o krok dalej. Między popem a elektronicznym wykorzystywaniem resztek (electronic recycling), wykorzystuje w swej muzyce zarówno doświadczenia sceny industrialnej jak i minimal-techno, na niemieckej scenie elektyronicznej bywa stawiany blisko Mouse On Mars i Schlammpeitzigera, a to zapewne także dzięki specyficznemu poczuciu humoru, zauważalnemu w każdej minucie płyty “15 Electronic Pieces”…

 

Recenzje “15 Electronic Pieces”:

 

Jyrgen Hall (from the Groenland Orchester) becomes Gunter Adler for this collection of electronic pop junkets. Like his countrymen in the new German school of instrumental music, “Gunter” reaches back past techno to sixties electronic pop, muzak and programmic music. Tourist locales seem to glide by as you listen to the tracks named after various cities and countries. “Brussels” sets the stage for this electronic travelogue, that begins to motor with “Goteborg” and the Mouse On Mars-style “Hungary.” The rhythms become more exotic during “Cancun,” even drillish courtesy of bursts of drum machine in the quirky “Madurai (Dark Sunglasses)”. “Gunter” seems to be having a lot of fun, splitting off from his melodic material for occasional day trips to the avantgarde. Music News Network

 

The CD ’15 Electronic Pieces’ by Gunter Adler (really Herr Hall from Groenland Orchester) is a somewhat more serious affair, albeit an equally individual musical statement. I detect considerably fewer of the witticisms that flow through the Groenlander CD. Hall’s solo work is far more cinematic in places though, even (dare I say it) a little broody, like some of Eno’s stuff. Eccentric chord intervals and digital processing add to the instability and this is also music that sounds fresh each time I hear it. Vital Weekly